prywatne rozliczenie webmastera

miejsce dla osób, które chciałyby publicznie podzielić się swoimi doświadczeniami z organami bezprawia Polski Ludowej
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

prywatne rozliczenie webmastera

Post autor: zbyszek » pt lut 04, 2005 9:57 pm

Na "Liście Wildsteina" pojawiło się moje nazwisko. Chciałbym tutaj podzielić się moimi doświadczeniami i odpowiedzieć na pytania tych, którzy mieli ze mną przed laty kontakt i teraz zadają sobie pytania co do mojej integralności moralnej.

Nigdy nie podpisałem zobowiązania współpracy z żadną instytucją. Amnesty International jest jedyną organizacją, której byłem członkiem. Jestem nim nadal. Nigdy nie przekazałem organom państwowym żadnych poufnych informacji. Jak przypuszczam w zasobach IPN-u i na tzw. "liście Wildsteina" znalazłem się jako "kandydat" na TW, o czym nie wiedziałam do dziś, choć ze względu na moje losy mogłem przypuszczać, że jestem przez SB notowany.

1976 jako 19-latek pisałem farbą olejną w warszawskim parku Skaryszewskim nocą na ławkach napisy "rodacy domagajcie się wypuszczenia członków KOR-u". Kiedyś widziałem jak jeden z moich napisów zamazywało dwoje wściekłych szczupłych młodych mężczyzn, który wjechali do parku jaskrawo-żółtą syrenką. Chętnie dowiedziałbym się kto to był. Rozlepiałem także w przejściach poddziemnych w Centrum i na tylnich siedzeniach autobusów podobnej treści własne ulotki (cała strona A4 bez podpisu) napisane na maszynie wg. tego, co zasłyszałem w Radio Wolna Europa. Chętnie dowiedziałbym się teraz co też takiego napisałem, bo niestety żaden ezgemplarz mi nie pozostał, a strasznie bałem się, że ktoś zidentyfikuje mnie po maszynie do pisania, którą używałem w tajemnicy przed rodzicami.

Nie miałem z nikim z "opozycji" żadnach kontaktów, bo choć KOR mi imponował patrzyłem na tych ludzi jako 19-latek z podziwem do góry i na nic więcej się nie odważyłem.

Po emigracji do Niemiec wraz z rodzicami w 1977 domagałem się w Ambasadzie Polskiej wielokrotnie, jednak bezskutecznie przedłużenia polskiego poszportu. Byłem w tym chyba wśród osób, które wyjechały do Niemiec wyjątkiem i ten motyw związku z Polską pojawił się potem w osiemdziesiątych latach przy propozycjach współpracy, jakie robiła mi SB.
Z rozmów w Ambasadzie w Kolonii (na wejście czekałem kilka godzin) pamiętam zdania: "Pan zdradził ojczyznę ludową" - "Ja nie znałem przecież żadnych tajemnic, które mógłbym zdradzić" - "Ale to się tak mówi, bo Pan uciekł" - "Mnie przecież nikt nie gonił". Któraś z kolejnych prób uzyskania ważnego paszportu zaczęła się natomiast pytaniem "Panie Zbigniewie, jak pogoda w Monachium ?". Paszport uzyskałem dopiero ok. 10 lat później.

Wprowadzenie Stanu Wojenngo zastało mnie w Monachium. Wraz z niemieckimi Związkami Zawodowymi byłem współorganizatorem demonstracji poparcia dla Solidarności. (ulotka: http://zbyszek.evot.org/monachium01.html )
Współdziałała ze mną lewicująca organizacja niemiecka, która potem wycofała swoją nazwę pod zredagowaną przeze mnie i rozdawaną ulotką. Nazwiska które pamiętam to M. Decombe, P. Kleiser, K.H. Gerhold, G. Können. Ktoś zaliczył te osoby do trockistów związanych z p. C. Boulboulle. To oni utworzyli potem sprawnie działający w Niemczech komitet "Solidarität mit Solidarność". Miałem dla nich duży szacunek. Chętnie dowiedziałbym się dziś o nich więcej.

Potem w domu studenckim Schollheim, w którym mieszkałem zorganizowałem 15.1.1982 wraz z trójką przypadkowo spotkanych Polaków spotkanie mające na celu utworzenie organizacji polonijnej popierającej Solidarność w kraju, na które przyszło kilkadziesiąt osób, głównie będących w Niemczech przejazdem na dalszą emigrację. Udział brali S. Cabaj, W.Karpowicz, E.Otmar-Sztejn.

Niestety spotkanie zostało rozbite przez osoby, które po części udawały pijane, wprowadzały sztuczny hałas, a potem zdominowały zebranie i wybrały "zarząd" ! Jestem w posiadaniu nagrania z tego spotkania. Zdystansowałem się od tak powstałej "organizacji" i zastanawiałem się wręcz jak "ukręcić jej łeb", bo widziałem w niej prowokację UB-cką, której celem jest skompromitowanie ruchu SOL. Przed prowokacją ostrzegał mnie wtedy J.Urbanowicz. Podobnie ocenił spotkanie także T. Podgórski (RFE), do którego zwróciłem się o pomoc. Moją ocenę spotkania podtrzymałem wobec nieznajomych mi osób, które dopytywały się o nią telefonicznie.

Mój brak doświadczenia nie pozwilił mi wtedy, żebym swoją postawą rozładowywał panującą wtedy w Monachium wśród emigracji atmosferę wzajemnych podejrzeń i pomówień o wspołpracę z SB.

O współpracę byłem sam podejrzewany przez wiele innych osób, co wynikało chyba z mojego sposobu bycia. W Polskiej Misji Katolickiej byłem wraz ze Z.Sadlakiem współorganizatorem udanego spotkania - pogawędki z prof.Bartoszewskim. Chętnie usłyszałbym dzisiejszą ocenę tamtych dni działającego wtedy w Misji Katolickiej księdza Jerzego Galińskiego. Szukam także informacji o K.Olczaku, którego poznałem przy organizowaniu demonstracji. Pomagało mi wiele nieznajomych osób, o których nie mam dziś żadnej wiedzy.

Swoimi listami starałem się w mediach niemieckich popierać zrozumienie Niemców dla sytuacji w Polsce. Argumentowałem przeciwko p.Nannenowi (Stern), listownie polemizowałem z p. Dönhoff (die Zeit). 1982 brałem udział w dotyczącym Polski spotkaniu w Akademii Tutzing, gdzie poznałem M.Olsienkiewicza i J.Janowskiego. Potem moją ambiwalentną ocenę wzbudził współorganizator spotkania Deutsch-Polnische Gesellschaft, organizacja powstała w Niemczech po Układach Brandta, która starając się nawiązać porozumienie niemiecko - polskie unikała oskarżeń w stosunku do polskich władz.

Moje tłumaczenie podziemnej ulotki przeszmuglowanej z Polski ukazało się w berlińskiej lewicowej Tageszeitung, bo tylko ta gazeta zechciała je zamieścić. Kontakt nawiązał ze mną Parvus Verlag, którego próby wydawnicze w imieniu Solidarności wydały mi się wtedy podejrzane, choć dziś musiałbym ocenić inaczej dobrą wolę.

Mój brat J.Lisiecki był niedługo potem prezesem organizacji solidarnościowej w Kolonii, jednak tam gdzie on miał łatwość i przyjemność w nawiązywaniu kontaków tam ja widziałem prowokację SB i trochę nie mogliśmy się porozumieć. Po niepowodzeniach i nieumiejętności radzenia sobie z nimi zacząłem wycofywać się z działalnosci publicznej.

Już w okresie Solidarności, a także w czasie Stanu Wojennego starałem się pomóc materialnie polskiej poligrafii i nawiązałem w tym celu różne kontakty, m.i. z wydawnictwem NOWA. Jednak z powodu własnych rozterek, depresji i trudności w zorganizowaniu własnego życia nie wynikło z tego nic poza przekazaniem kilku większych spinaczy.

1983 zostałem na granicy przyłapany przy wwożeniu do Polski placaka z literaturą z indeksu. Książki straciłem ( http://zbyszek.evot.org/konfiskata_ksiazek.jpg ), choć zagraniczny paszport pomógł mi uniknąć aresztowania. W Warszawie otrzymałem pierwszą ofertę współpracy z SB. Udawałem, że nie wiem o co chodzi. Na pytanie dlaczego mój rozmówca kieruje ofertę współpracy do swojego "wroga klasowego" usłyszałem, że moje przekonania mu nie przeszkadzają i nie ma o nie do mnie żalu.

W następnych latach jeszcze raz, lub dwa razy osoba przedstawiająca się jako Czesław Ryszewski wezwała mnie do urzędu i zapraszała do restauracji w okolicach MDMu na rozmowę o "partiotyźmie", którą wysłuchałem odmawiając konsumpcji i nic nie mówiąc. Jako smarkacz testujący własną odwagę nagrałem nawet taką rozmowę na schowany walkman, ale nic z tego nagrania nie wynikło, bo szum był zbyt duży, a treść dość "państwowotwórcza". Bawiąc się dalej w "rozpracowanie sbeka" zapytałem nawet o jakieś kontakty i ku zdziwieniu otrzymałem nazwisko Jana Chobrzyńskiego oraz adres w Warszawie. Z osobą tą, ani z podanym adresem nie miałem potem nic do czynienia, a sprawdzić kto tam mieszka się bałem.

w 1989 w Niemczech odwiedził mnie ktoś przedstawiający się jako p. Baden - pracownik niemieckiego urzędu ochrony konstytucji i pytał czy miałem z polskiej strony jakieś propozycje współpracy, co lapidarnie potwierdziłem nie podając chyba żadnych szczegółów.

Innych kontaktów ze służbami bezpieczeństwa nie miałem, choć przypuszczam, że pomimo wielu Z.Lisieckich na świecie na liście Wildsteina chodzi o mnie, a nie o kogoś innego.

Informacje te podaję przed obejrzeniem swojej "teczki" w IPN-ie. Wniosek o dostęp do niej postawiłem w 2001 r. Liczę na szybki dostęp do moich akt, choć są zapewne osoby, którym należy się to szybciej niż mnie.

Serdecznie pozdrawiam wszystkie osoby, które brały udział w tych wydarzeniach i szukam kontaku z nimi, oraz wszelkich informacji, które pomogłby mi zrozumieć tamten okres i środowsko. Chętnie odpowiem zainteresowanym na wszelkie pytania dotyczące moich działań publicznych. Proszę kierować je na to forum.
Ostatnio zmieniony wt paź 03, 2006 1:01 pm przez zbyszek, łącznie zmieniany 7 razy.

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » ndz lut 06, 2005 11:59 am

Zbigniew Lisiecki
adres

do
Instytutu Pamięci Narodowej
Pl.Krasińskich 2/4/6
00-207 Warszawa

U P O W A Ż N I E N I E

Warszawa, 7.2.2005

Szanowni Państwo,
niniejszym wyrażam zgodę i nakłaniam Instytut Pamięci Narodowej do pełnego upublicznienie wszelkich dotyczących mojej osoby danych z zasobów Instytutu, nawet przed moim własnym wglądem w akta. Wniosek o wgląd nr. OWBU-504/01 postawiłem w lutym 2001 i dotychczas takiego wglądu nie uzyskałem. Na tzw. "liście Wildsteina" moja sygnatura to IPN NU 00162/7.

Upoważnienie to jest zgodne z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych, oraz Ustawą o Instytucie Pamięci Narodowej, jednak list ten uzasadniam moim własnym poczuciem sprawiedliwości.

podpis

------------------
IPN potwierdzil odbiór listu 7.2.2005

makler
local
Posty: 1
Rejestracja: wt wrz 23, 2003 1:37 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: makler » czw mar 31, 2005 1:45 pm

Witam Panie zbyszku. Czytałem Przed świetami pana post i doczytałem się ze zainteresowany jest Pan starymi ulotkami itp ze stanu wojennego. W czasie świąt ciocia poruszyla temat iz chce spalic stare dokumenty, gazetki itp. Powiedziałem ze chcętnie je przejże i ewentualnie przekaze osobom, które to interesuje. Wśród dokumentow ktore otrzymałem przewijaja sie takie tytuły jak:

- Przetrwanie ( Pismo członków NSZZ SOLIDARNOŚĆ )
- Replika ( Przepisz i podaj dalej )
- Głos wolnego robotnika
- Przez Pryzmat
- DRUK ( wydanie wojenne )
- Miś ( Tygodnik stanu wojennego )
- Solidarność ( Tygodnik mazowsze )
- Wola
- Tygodnik Wojenny
- KOS
- Karta

Prócz tego otrzymałem kilka ksiązek z tego okresu

- Jacek Kuroń " zło które czynię " ( wyd. KRYTYKA )
- Conrad "szkice polityczne " ( wyd. Krąg )
- Stefan Konarski " Marksizm jest NAGI " ( wyd. Krąg )

Wszystkie materiały mam w domu i czekam na wstępne przejzenie tych dokumentow przez rzeczo znawcze. Po przejżeniu dokumentow z przyjemnoscia uzycze je panu do skerowania.
MaKleR

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » śr cze 15, 2005 8:56 am

po wielokrotnych telefonatach IPN oświadczył, że nie ma o mnie żadnych dokumentów. ostateczna odp. zob. http://zbyszek.evot.org/ipn01.jpg
w pięciu posiadanych przez IPN tomach dot. zagranicy brak nazwiska Lisiecki, jednak nie wszystkie dokumenty zostały IPN przekazane. Część podejrzewa się w Wojskowych Służbach Informacyjnych.

Otrzymałem także to znane już dziwaczne zaświadczenie, że nie byłem poszkodowany, zob. http://zbyszek.evot.org/ipn02.jpg jakbyśmy wszyscy nimi nie byli, ja np. przez utrudnienia paszportowe powrotu do Polski.

wojtasek
local
Posty: 1
Rejestracja: pn sty 23, 2006 11:39 pm

w nurcie historii

Post autor: wojtasek » wt sty 24, 2006 5:46 pm

Po okresie aktywności - ale nie zawsze w okresie wycofania sie z aktywności - przychodzi refleksja. Wspominanie i rozpamiętywanie czasu przeszłego . Próby odpowiedzi na pytania wtedy nie zadane albo na które wtedy nie znaleźliśmy odpowiedzi. Jest w tym jakaś nadzieja, że szukamy prawdy a nie że piszemy historię na nowo starając się narzucić jednostronny punkt widzenia.

Różne były drogi do wyrwania się z ogłupiajacego paradygmatu marksizmu-leninizmu.

Mój szlif polityczno-organizacyjny przebiegł inną drogą, choć podobnie jak Ty nie byłem na topie. I tak jest do dzisiaj . Zająłem się tworzeniem rodziny co mi się udało ale muszę doprowadzić do pełnoletności moje dzieci i chciałbym im przekazać moje doświadczenie aby nie powtarzali błędów i nie tracili czas na szukanie już przetartych szlaków.

Jak wiadomo między pierwiastkiem duchowym a materialnym musi istnieć tajemnicza harmonia Człowiek współczesny poddany jest wielu bodźcom informacyjnym stąd rozumiem Twoje rozterki – jeśli to tak można nazwać.


Kiedy byłem w Londynie w czasie studenckich wakacji - światowa metropolia - los spowodował że przez 2,5 miesiąca żyłem jak pustelnik a nie jak młodzik używający zdrowia , sił, okazji. Może dzięki temu ochłonęłem od spraw krajowych i postanowiłem zająć się swoimi osobistymi sprawami . Wspomnienie: Antoni Dargas opowiedział takie zdarzenie: "w latach 60-ych spotykałem się z pewnym oficerem armii brytyjskiej : rozmawialiśmy w pubie o pogodzie, rozgrywkach sportowych etc. I pewnego dnia on mnie spytał : czy X...ski jest agentem PRL-U. Stanowczo zaprzeczyłem , bo był szanowaną osobą na emigracji. I po paru tygodniach X..ski wyjechał do PRL"

Zdaje się, że emigracja z Polski jest pełna tego typu anegdotek i opowiadań . A może miał rację Lenin oskarżajac niemiecki sztab generalny o knowania na kontynencie europejskim ?

Wiesz, umysł potrzebuje dowodu: skąd , na podstawie czego itd. Każdy człowiek ma taką samą strukturę od tysiącleci , takie same możliwości intelektualne, podlega tym samym prawom wzrostu i starzenia co przed wiekami . Uszeregowanie szkieletów cóż znaczy ? Odkryjesz kiedyś na obcej planecie muzeum samochodów i jaki wniosek wysnujesz?

Człowiek zawsze dociekał . Jeden patrzył w niebo : Słońce wokół Ziemi. Inny patrzył również w niebo i stwierdził : równie dobrze Ziemia wokół Słońca. Dlatego z pokorą odnieśmy się do dociekań naszych przodków, które stały się ich światpolądem lub receptą na życie przekazywaną na młodsze pokolenia choćby w postaci sacrum.Praw fizyki i psychiki nie zmienimy.

Giedroyć kiedyś powiedział : Polską polityką rządzą dwie trumny : Dmowskiego i Piłsudskiego. Znajdziesz to w internecie. I zdanie, które po tym następuje też jest ciekawe. Dlatego wolę czytać ich w oryginale . Trockiego też czytałem . I Mein Kampf. I wykłady marksizmu Adama Schaffa. Zaskoczył mnie współczesny Samuel Huntington - jakby skopiował w wersji lekkostrawnej historiozofię pewnego krakowskiego profesora z poczatku XX wieku.I nie zwariowałem. Choć było ciężko. Ratuje realizm .

Otarłeś się o trockistów (rzekomych lub prawdziwych). Ja byłem kiedyś na wykładzie prof. Ludwika Hassa. Chyba posiedli umiejętność analizowania kierunku dynamiki dużych systemów społecznych.Ale to nie wyczerpuje opisu.Człowiek nie jest drzewem w tajdze.

Ja też zgłosiłem wniosek do IPN. No cóż ten z listy ma jedno imię a ja mam dwa imiona. Wildstein w czasie tej zawieruchy wokół listy TW miał audycje m.in. u Tomasza Lisa. W jednej z nich na zakończenie powiedział :"Chciałbym jeszcze wytłumaczyć w jednym zdaniu, dlaczego nie powinno się publikować listy agentów. Ja jestem przeciwko publikowaniu listy agentów, dlatego, że agent agentowi nie równy. Byli ludzie, którzy prawie nic złego nie zrobili, byli tylko złamani i były też najgorsze kanalie. Nie można ich ze sobą tak samo zestawiać. "
3 luty 2005 "Co z ta Polska" program Tomasza Lisa. Tu mamy zbliżone spostrzeżenia co do roli Wildsteina. Dwa kroki do przodu jeden do tyłu? Czy tzw ucieczka do przodu aby spalić zamiar? Ale nie czas tracić czas na domysły i inne jałowe roztrząsania... Już za nami idą nowe roczniki, które maja własne zdanie, własne aspiracje.

Historia wraca jak bumerang.Ogladam teraz 31 stycznia 2006 program publicystyczny w TV PULS z udziałem Bronisława Wildsteina na ten temat. B.W. twierdzi, że wyniósł "katalog osobowy " i pokazał go znajomym dzienikarzom ale on jego nie publikował w internecie. Chciał aby środowisko IPN nie miało monopolu na dostęp do takich źródeł. Są własnościa narodu.A to media wypracowały pogląd że to jest lista agentów. Pracownik IPN Pan Żaryn stwierdził, że ta lista to jest mix etatowych pracowników jak i kandydatów, którzy byli pod obserwacją SB czy UB. I to cała zagadka . Zaś skutkiem czynu p.Wildsteina i któregoś z dziennikarzy było utrudnienie dostępu do archiwum IPN dziennikarzom m.in. na wskutek interwecji GIODO.I to cała zagadka. Inny uczestnik programu Sergiusz Piasecki
zwrócił uwagę, że akta UB-SB są zdekompletowane i powstawały na polityczne zamówienie (więc nie są z definicji źródłem prawdy).

I znowu 3 lutego w piatek wieczorem TV 1 transmituje jakaś dyskusję w której uczestniczą i reż. Cywińska i Sewek Blumsztajn i Rafał Ziemkiewicz i inni. Dla Blumstajna lustracja to "obrzydliwość" dla Ziemkiewicza to dodatkowe źródło dociekania o tamtych czasach.

Dodam przekornie, że Wojciech Wasiutyński był zwolennikiem spalenia tych SB-ckich akt- jeśłi zawierzyć wydawcy jednej z jego książek wydanych po śmierci "Wasiuta" .

W poniedziałek w studio znowu dyskusja naten temat .Prowadzi niezrównany Pospieszalski. W studio Wildstein i chyba Dudek z IPN. Wildstein mówi o dociekaniu okoliczności jego kolegi Pyjasa. Ktoś inny mówi o sporadycznych przypadkach fałszowania teczek np. Wałesy ale na czym ma polegać to fałszerstwo nie wiemy. W każdym razie "Walek"
zrobił sprawę o ochronę dóbr. Rymczasem TV donosi o ujawnianu agentów przez środowiska w Krakowie i Rzeszowie. "Nasz Dziennik" z 8 lutego 2006 podaje sensacyjną wiadomość, że były adiutant komendanta glównego NSZ w 1949 roku podjął współprace z UB, która trwała do 1970. Po 1989 roku zakładał Związek Żołnierzy NSZ, redaktorował "Szaniec Chrobrego". Czy ten casus przerwie zmowę zmilczenia wobec inwigilacji środowisk narodowych i tych w kraju i tych za granicą?

Kolejnej przypowiastki metaforycznej na razie nie będzie (zarezerwowana dla kolejnego pakietu -;).

wojtas

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » wt maja 23, 2006 1:38 pm

Obrazek

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] i 0 gości