Czym jest demokracja?

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Jacek A. Rossakiewicz
local
Posty: 295
Rejestracja: wt lip 29, 2003 1:10 pm
Lokalizacja: Warszawa

Czym jest demokracja?

Post autor: Jacek A. Rossakiewicz » śr kwie 28, 2004 11:32 pm

WF napisał, (cytat z tematu Szczyt -Antyszczyt w dziale ekonomicznym):
Pamiętajmy, że demokracja to nie są rządy mądrości, tylko rządy większości!
Skoro mamy się zajmować demokracją, a jest to temat rzeka, możemy zacząc od cytowanego poglądu. Moim zdaniem wspólczesna demokracja to nie rządy wiekszości, ani nie mądrości, ale przebiegłości.
Owszem decyduje większość , w tym znaczeniu że wrzuca kartkę do urny, ale czy wrzucenie kartki jest w każdym przypadku aktem suwerrennego wyboru. Nie sądzę. A nawet mam pewność, że tak nie jest. Zabieganie o opinię, świadomość i ostatecznie decyzję wyborców wypełnia swoją treścią programy informacyjne i publicystyczne na długo przed wyborami. W zasadzie walka o społeczną swiadomość trwa nieustannie. Demokracja współczesna opiera się na takiej zasadzie: rządzi ten kto potrafi bardziej skutecznie zaszczepić w świadomosci społeczeństwa własne idee.

Walka o świadomość nie jest prowadzona w sposób demokratyczny. Przewagę ma ten kto dysponuje kapitałem. Wówczas człowiek taki lub cała grupa ludzi staje się właścicielem mediów i ma większe możliwości kształtowania umysłów. Tak więc władza kapitału jest całkowicie niedemokratyczna i kontroluje następną kluczową dziedzinę władzy: władzę informacyjną (media). Ta dziedzina wladzy też jest obecnie całkowicie niedemokratyczna. Pozostałe dziedziny władzy; tradycyjny demokratyczny trójpodział władzy jest na dalszych pozycjach.

Tak więc wspólczesna demokracja jest kontrolowana przez władzę całkowicie niedemokratyczną, która ucieka się do zdobywania naszej świadomości, tak abyśmy głosowali na to, czego ta elitarna władza finansowa sobie życzy. Nie są to rządy większości w ścisłym pojęciu tego słowa. Czy mozliwa jest zmiana?

Tak jest możliwa. Sposobem zmiany jest dawanie świadectwa prawdzie. Prawda ma to do siebie że rozprzestrzenia się samoistnie, bowiem jest atrakcyjna dla ludzi. Od wyborow ludzkich zalezy to czy pozostaną w prawdzie czy dadza się zwieść kłamstwu. Wazne jest, aby dawać świadectwo prawdzie, gdyż wówczas czlowiek ma mozliwośc wyboru i może przełamac kokon kłamstwa, jeżeli sie w nim znajduje na skutek działań ludzi mówiących świadomie kłamstwa.

Narodziny świadomości umożliwiają dokonywanie suwerennych wyborów.
Tożsamość człowieka to wartości z jakimi się on identyfikuje. One także wyznaczają jego los.

Dzisiaj postęp demokracji jest możliwy poprzez rozwój świadomości i wybieranie odpowiednich wartości, gwarantujących rozwój inteligencji.

Postęp demokracji to zdobywanie dla niej nowych dziedzin. Zaś szczególnie ważną dziedziną jest kapitał (pieniadz) i media (dostęp do informacji i możliwość przekazywania informacji w świetle wybranych wartości). Demokracja jest najlepszym systemem. Jej wadą jest jej niedobór. Niedobór demokracji można zmienić poprzez demokratyzowanie dwóch wspomnianych dziedzin życia. Stąd demokracja finansowa i informacyjna...

Tymczasem pozdrawiam.

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » czw kwie 29, 2004 2:17 am

oświeceniowe ideały demokracji opierają się na idei, według której każdy świadomy obywatel będzie miał własne zdanie w sprawach dokonywanych publicznie wyborów. dzięki socjologii wiemy dziś jednak, że takie wyobrażenie kłóci się z ludzką naturą. w zdrowej społeczności większość początkowo nie ma zdania, w naturalny sposób pojawia się przywódca, który potrafi nadać ludzkim odczuciom kształ werbalizując je i uzyskuje poparcie większości, wtedy w równie naturalny sposób pojawia się opozycja - ktoś formułujący przeciwne idee, a głosy społeczności rozkładają się w jakiś sposób między te bieguny. o ile wiem były na ten temat prowadzone dokładne badania naukowe.

ludzkie społeczeństwa działają w taki właśnie sposób, bo ich członkowie kierują się emocjami, a nie tylko czysto racjonalnym rachunkiem. nie da się tego i wręcz nie należy zmieniać, bo ludzie są nie tylko systemami do obróbki informacji, ale potrzebują wartościowania do decyzji o działaniu, a wartościowań nie da się oprzeć tylko na racjonalnych przesłankach.

ta nieznajomość socjologii odbija się czasmi jako pesymistyczny obraz społeczeństwa, które nie spełnia ideałów, jest głupie, sterowane przez kapitalistyczne mafie itp. w rzeczywistości demokracja to tylko możliwość wyboru dla każdego wraz z zachowaniem pewnych standardowych praw, wolności informacji itp.

"kształtowanie umysłów" nie jest liniową funkcją wyłożonego na ten cel kapitału, jak sugeruje Jacek, a terminowi "władza kapitału" brak uzasadnienia podobnie jak następującym wnioskom.

postulat "świadectwa prawdy" jest ważny, nie należy jednak zapominać, że często co dla jednego jest prawdą dla drugiego może wcale nią nie być. to także natura ludzkie psychiki, a nie żaden upadek moralny, jak przedstawiają co niektórzy.

ps. dla pełnej jasnosci pozwolę sobie dodać, że mnie się ta ludzka natura podoba, struktura spełeczeństwa powinna ją uwzględniać, a nie z nią walczyć, a demokracji nie uważam za pozbawionej sensu, lub szans.

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » czw kwie 29, 2004 9:56 am

w zdrowej społeczności większość początkowo nie ma zdania, w naturalny sposób pojawia się przywódca, który potrafi nadać ludzkim odczuciom kształ werbalizując je i uzyskuje poparcie większości, wtedy w równie naturalny sposób pojawia się opozycja - ktoś formułujący przeciwne idee, a głosy społeczności rozkładają się w jakiś sposób między te bieguny. o ile wiem były na ten temat prowadzone dokładne badania naukowe. [...] dla pełnej jasnosci pozwolę sobie dodać, że mnie się ta ludzka natura podoba, struktura spełeczeństwa powinna ją uwzględniać, a nie z nią walczyć, a demokracji nie uważam za pozbawionej sensu, lub szans.
Właściwie dlaczego w tym kontekście nie uważasz demokracji za pozbawioną szans? Jeśli większość początkowo nie ma zdania i musi się pojawić przywódca, to widać jasno, że do pojawienia się tego przywódcy demokracja nie jest potrzebna. Demokracja słuzy tylko stworzeniu pozorów, że lud (demos) wybiera kogoś (przywódcę), kto i tak już jest "wybrany". Dzieki temu ten wybrany, może zawsze powiedzieć: "Sami mnie wybraliście, więc teraz nie podskakujcie", pozbywając się niejako osobistej odpowiedzialności za swoje czyny, bo on tylko "reprezentuje", spełnia "wolę ludu".
Demokracja ma sens na poziomie niewielkich społeczności, w których pojawienie sie przywódcy wiąże się ściśle z jego przymiotami - znanymi społeczności z autopsji, a nie z drugiej, trzeciej reki lub z telewizji i plakatów. Nie przypadkiem demokracja pojawiła się właśnie w takich niewielkich społecznościach, jakimi były greckie polis, a i tam była ograniczona tylko do obywateli! A obywatelem był tylko wolny mężczyzna.
Rozwiązanie widzę jedno: Władza centralna powinna prawie nie istnieć, ponieważ przy obecnych środkach technicznych zawsze bedzie miała tendencję do przekształcenia się we władzę militarno-totalitarną; demokracja na szczeblu centralnym w 40-tomilionowym państwie jest zwykłą mistyfikacją. Władza powinna być skoncentrowana w rekach małych ośrodków typu gmina, maksimum powiat, w których instytucje demokratyczne jak najbardziej maja rację bytu.
Powstaje tu oczywiście następne pytanie: co powinno w takim razie leżeć w kompetencjach władzy centralnej?
WF

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » czw kwie 29, 2004 10:18 am

WF pisze:Właściwie dlaczego w tym kontekście nie uważasz demokracji za pozbawioną szans?
bo pojawianie się opini nt. decyzji politycznych to skomplikowany proces socjologiczny, a demokracja kultywuje dialog, który ten proces najlepiej wspomaga. że człowiek funkcjonuje prawidłowo w dialogu, a nie w jednokierunkowym modelu top-down powinien wiedzieć każdy student zliczywszy ile nudnych wykładów wysłuchał. po prostu nuda przychodzi sama podobnie jak brak zainteresowania polityką, choć o dziwo sprawy go w zasadniczy sposób dotyczą.
"Sami mnie wybraliście, więc teraz nie podskakujcie"
to ma być ciągły dialog, a nie jeden wybór
Demokracja ma sens na poziomie niewielkich społeczności
optymalną wielkościa grupy, w jakiej człowiek funkcjonuje najlepiej to 10 - 30 osób. to po prostu nasze przyzwyczajenia dwóch milionów lat sawanny, co nie znaczy, że nie możemy tego modyfikować i dalej kształtować
Władza centralna powinna prawie nie istnieć
w pewnym sensie masz rację
co powinno w takim razie leżeć w kompetencjach władzy centralnej?
powinna byćmoże zapewnić jedynie właściwą koordynację działań mniejszych jednostek, choć idea wytyczającego kierunek centrum jest przecież taka pociągająca, bo obiecuje większą efektywność. czy to tylko ułuda ? to bardzo ciekawy temat i chyba nikt na poważnie nie zaproponował jeszcze spójnego rozwiązania. zajrzyj do wątku "czy demokracja musi być parlamentarna". tam proponuję pewną centralną integracją, ale na wyższym poziomie abstrakcji, której nie da się ująć w modelu znanej nam władzy centralnej.

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » czw kwie 29, 2004 11:13 am

to ma być ciągły dialog, a nie jeden wybór
Ma być, ale czy kiedykolwiek był? W praktyce sprowadza się to do mamienia wyborców od wyborów do wyborów. Stawką jest reelekcja, a nie porozumienie. Reelekcję osiąga się za pomocą sprawnego mamienia i pustych obietnic. Paraliżowi ulega myślenie w kategoriach dłuższej perspektywy czasowej. Dialog niewiele tu pomoże, bo zanim 300 tys. jako tako aktywnych jednostek przedyskutuje problem, sprawa przestanie być aktualna.
optymalną wielkościa grupy, w jakiej człowiek funkcjonuje najlepiej to 10 - 30 osób. to po prostu nasze przyzwyczajenia dwóch milionów lat sawanny, co nie znaczy, że nie możemy tego modyfikować i dalej kształtować
No właśnie. Może wystarczy, że to przyzwyczajenie rozcigniemy na 1000 osób. To jest rozmiar wsi, osiedla itp. Doświadczenie pokazuje, że takie osiedla całkiem dobrze funkcjonują o ile za bardzo im nie przeszkadzają z zewnątrz (np. władze centralne).
w pewnym sensie masz rację
A w jakim nie mam?
choć idea wytyczającego kierunek centrum jest przecież taka pociągająca
Tak! I stąd cała bieda. Idea jest tak pociągająca, że nie potrafimy oderwać od niej oczu. Tymczasem jest to czystej wody uzurpacja intelektualistów, którzy nieświadomie (a czasem świadomie!) sprzyjają w ten sposób różnej maści dyktaturom i rzeziom. Mozna się zastanawiać, jak zorganizować "dialog" i jak sobie poradzić z parlamentem, ale podstawowym zagadnieniem jest jak zapewnić trwałą decentralizację. Bo to rządy centralne doprowadzają do hekatomb i nalotów na niewinnych ludzi a nie grupa 1000 mieszkańców gminy czy osiedla (która nigdy nie mogłaby zgromadzić potrzebnych na to środków).
Zasadniczym zadaniem powinno być powstrzymanie się od kontynuowania tej uzurpacji. To trudne, bo to oznacza samoograniczenie się. Ale to konieczne, jeśli nie chcemy doprowadzić do Apokalipsy.
WF

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » czw kwie 29, 2004 12:04 pm

WF pisze:
w pewnym sensie masz rację
A w jakim nie mam?
1. mogłoby istnieć jakieś centrum właśnie na innym poziomie abstrakcji podejmujące innego typu decyzje, niż te które znamy z polityki

2. pociągająca i godna dyskusji jest w koncepcji centrum także kwestia/potrzeba odpowiedzialności, którą np. taki minister zdrowia w rządzie millera w jakimś sensie spełnia, jeśli wylatuje, choć dyskusja tego punktu może być długa. nie wiem, czy ktoś powinien odpowiadać "za całość", jeszcze tego nie przemyślałem. w przypadku działałności gospodarczej z pewnością ma to swój sens w większej efektywności, bo człowiek chętnie dba o "własne".

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » czw kwie 29, 2004 3:58 pm

Ad 1 - Myślę, że nie mogłoby istnieć takie centrum, tzn. że jest ono właśnie czystą abstrakcją, postulatem intelektualnym. W praktyce jest, to co jest, czyli mafia. Nie wiem, dlaczego przeciwnicy kapitalizmu tak chętnie uznają, że jedyny kapitalizm to kapitalizm, z jakim mamy do czynienia obecnie, czyli mafijny, a nie są w stanie dostrzec, że rząd centralny typu mafijnego to jedyny rząd centralny o rozległych uprawnieniach, jaki może istnieć. Myślę, że to kwestia braku bezstronności, uleganie stereotypom, nastawieniom, brak rzetelności w rozumowaniu.
Ad2 - Jeśli odpowiedzialność ministra, który narobił wielomiliardowych strat, polega na tym, że zostaje wyrzucony, to ja chętnie zostanę takim ministrem. To jest rzadna odpowiedzialność. To są żarty. Państwo jest właśnie - jak zdajesz się zuważać - swoistą firmą, tylko o celowo rozmytej odpowiedzialności zarządzających. Różni się jednak tym od normalnej firmy, że nie wypracowuje samo żadnych dochodów. Dochody kradnie poddanym. Tak łatwo osiągniete dochody jest też bardzo łatwo zmarnotrawić. Łatwo przyszło, łatwo poszło...
WF

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » czw kwie 29, 2004 5:34 pm

WF pisze:Dochody kradnie poddanym.
otrzymuje od zleceniodawców na wypełnienie celów konstytucyjnych.

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » czw kwie 29, 2004 6:21 pm

Zlecałeś państwu, żeby zabrało Ci 80% wypracowanych dochodów i przeznaczyło tę kasę na: ZUS, gażę ministra Łapińskiego i paru tysięcy podobnych durniów, na wydobycie węgla, który sprzedaje się ze stratami, na wyjazd naszych chłopców do Iraku, na Kwiatkowskiego, Kulczyka, Leppera (dotacje dla partii - a jakże!)...?
Bo ja nie. A jeśli ktoś to zlecał w moim imieniu, to stało sie to bezprawnie. Nigdy nie wyrażałem na to zgody i żadne sztuczki werbalne tego nie zmienią. Złodziejstwo należy nazwać złodziejstwem, nawet jeśli głównym złodziejem jest Najjaśniejszy Pan, no nie?
WF

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: zbyszek » czw kwie 29, 2004 7:58 pm

WF pisze:Zlecałeś państwu, żeby zabrało Ci 80% wypracowanych dochodów
to zlecenie to wybór programu partii, która otrzymała władzę. masz oczywiście rację, że są nadużycia, lub co najmniej kontrowersyjne wydatki, ale termin kradzierz jest tu także, chyba z podobnych powodów kontrowersyjny: po prostu jedni chcą wydać na administrację i honorować niektórych urzędników jak najlepszym managerów, a inni nie.

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » czw kwie 29, 2004 9:08 pm

To jest właśnie centrum sporu o demokrację. Najważniejsze nadużycie nie polega na tym, że jakiś minister coś ukradł, tylko na tym, że ja tej partii nie wybrałem, ani jej programu, ani niczego co jej jest. A wmawia mi sie tymczasem, że ją wybrałem! To jest właśnie ten majstersztyk, sztuka kneblowania za pomocą wytrychu o nazwie "demokracja". Wyjściem z tego labiryntu jest konsekwentna ordynacja większościowa z jednomandatowymi okregami i zdecydowana decentralizacja. Każde inne rozwiązanie to pozwolenie na to, żeby męty i pospolici złodzieje hasali do woli za nasze pieniądze. Czyli pozwolenie na pospolite złodziejstwo w majestacie prawa. To nie jest żadne kontrowersyjne sformułowanie, zadna przesada. Jeśli reket z Wołomina każe sobie płacić "patyka" za "ochronę", to się mówi, że to rozbój. A jeśli Miller każe sobie płacić 1000 zł miesięcznie na ZuSy srusy i kaktusy, to to jest OK, bo ja to "zleciłem"!? Proszę mi pokazać tekst tego zlecenia podpisany moim imieniem i nazwiskiem. Może podpisałem, tylko o tym nie wiem?
WF

Jacek A. Rossakiewicz
local
Posty: 295
Rejestracja: wt lip 29, 2003 1:10 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jacek A. Rossakiewicz » czw kwie 29, 2004 11:42 pm

Zbyszek napisał:
w rzeczywistości demokracja to tylko możliwość wyboru dla każdego wraz z zachowaniem pewnych standardowych praw, wolności informacji itp
Właśnie o te możliwości wyboru chodzi, o dostęp do narodowych mediów (póki je jeszcze mamy) dla wszystkich partii i ugrupowań, a nie tylko tych które rządzą.
"kształtowanie umysłów" nie jest liniową funkcją wyłożonego na ten cel kapitału, jak sugeruje Jacek, a terminowi "władza kapitału" brak uzasadnienia
Zbyszku, sądziłem że to jest zrozumiałe samo przez się. Władzę kapitału widać gołym okiem, ale skoro nie widzisz to zajrzyj do portfela. Polecam artykuł "Woda z mózgu za 80 000 złotych miesięcznie"
http://www.lepszyswiat.home.pl/modules. ... =0&thold=0
postulat "świadectwa prawdy" jest ważny, nie należy jednak zapominać, że często co dla jednego jest prawdą dla drugiego może wcale nią nie być. to także natura ludzkie psychiki, a nie żaden upadek moralny,
Weżmy na przykład Irak. "Prawdę" Busha i prawdę Irakijczyków. Czy w ogóle mozna je porównać, i czy można mieć wątpliwości co jest prawdą?
Polecam drugi artykuł: Irak: Amerykanie nie przynieśli demokracji, chcą tylko wojny
http://www.lepszyswiat.home.pl/modules. ... =0&thold=0

Ludzie podążają za przywódcami, jest to naturalne i pozytywne, ale wybrani przywódcy nie mogą blokować przepływu informacji, bo zwycięża wówczas gorszy, bardziej podstępny, bezwzgledny, autotytarny system (cenzura) Ludzie słuchając tyrana degenerują się. Demokracja bez wolnych mediów nie istnieje, bo nie ma możliwości wyboru. Nie ma mozliwości wyboru tego co wartościowe: dobra prawdy itd. Możliwość wyboru kończy się wraz z dysproporcją majatkową. Nadmierne bogacenie się jednostek prowadzi do dyktatury pieniądza, do zmonopolizowanych mediów. Tych, którzy nie ulegają propagandzie mediów pacyfikuje się zbrojnie: (np. muzułamnie). Obecnie Irak, przedtem Afganistan, w przyszłości Syria. Rozwiązaniem konfliktu w Iraku, będzie większa zadyma w regionie : napad na Syrię itd. itd. az Izrael pozbędzie się arabskiego (muzułmanskiego) zagrożenia i opanuje tereny na Bliskim Wschodzie, rękoma głupich (zmanipulowanych całkowicie) Amerykanów i biednych (głupich) Polaków, którzy do Iraku pojechali po pieniądze.

Demokracja zalezy od wartości jakie przywódca i naród wybiera i realizuje a nie od wielkości wspólnoty, choc oczywiście duża liczba ludzi utrudnia porozumienie.

Tymczasem pozdrawiam Zbyszka i WF

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » pt kwie 30, 2004 8:52 am

Demokracja zalezy od wartości jakie przywódca i naród wybiera i realizuje a nie od wielkości wspólnoty
Myślę, że jest odwrotnie: wartości zależą od tego, jak duża jest wspólnota. Im większa wspólnota tym bardziej powierzchowne lub tym niższe wartości ją wiażą. Wspólnotę z osiedla można bez większego trudu namówić do bezinteresownego aktu, np. posprzatania parku w czynie społecznym albo do składki na biedną emerytkę. Chłopa z Birmy i robotnika z Glasgow bardzo trudno byłoby przekonać do takiej wspólnej bezinteresowności. Dużó łatwiej zaszczepić w nich nienawiść np. do Murzynów i wten sposób osiągnąć zjednoczenie, wyznaczyć wspólny cel i zaoferować "wartość". W tle każdej wartości musi być żywa więź - stałe potwierdzenie i wzmocnienie. To jest możliwe tylko we wspólnotach o wielkości dopasowanej do możliwości dyktowanych przez ludzką naturę. Nie przypadkiem ludzie najlepiej się czuja wśród zieleni, w osiedlach z niskimi małymi domami, nie przypadkiem muzyka Bacha wpływa na nich kojaco i leczniczo. I odwrotnie...
Jeśli zaś mowa o "postulacie prawdy", to tej też nie sprzyja ilość, tylko jakość. Jeśli 30 milionów ludzi chce dojść do jakiejś prawdy, to może to robić tylko w małych grupach i później ewentualnie porównywać wyniki miedzy grupami. Najlepszym sposobem wypracowywania i porównywania takich prawd jest wolny rynek. Prawda?
WF

Jacek A. Rossakiewicz
local
Posty: 295
Rejestracja: wt lip 29, 2003 1:10 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jacek A. Rossakiewicz » pt kwie 30, 2004 9:43 am

Im większa wspólnota tym dłużej trwa wypracowanie pozytywnej więzi, tym więcej potrzeba na to trudu i tym więcej niebezpieczeństw.

Dla mnie najbardziej szczytne wartości zawarte sa w Nauce Jezusa. Już prawie dwa tysiące lat upowszechnia się je, a niebezpieczeństwo błędu nie wygasło. Obecnie dominują wartości przeciwstawne do wartości ewangelicznych. Mają one okres swojego triumfu - przed ostatecznym upadkiem.

Poniewaz lansuje się ateizm, chciwość, brak szacunku dla człowieka, asertywność - a zwalcza wartości ewangeliczne, uzasadnione jest odwołanie się do idei demokracji i wolności słowa oraz możliwości wyboru. W takiej wolności w końcu ludzie sami bedą mogli dostrzec co jest rzeczywistą wartością. Jednak siły egoizmu kontrolujące media, nie chca dopuścić do ekspresji wartości ewangelicznych. Robią to czasami, nie mając innego wyboru, ale niechętnie i wypaczając treści. Idee ewangeliczne i ich wpływ w kulturze są też aktywnie zwalczane (patrz np: Pasja Gibsona).

Wolny rynek to bankructwo świadomości. Zreszta czegoś takiego w zasadzie nie ma. Rynek był wolny w okresie wymiany towarowej. Obecnie występują jedynie mechanizmy rynkowe, które jednak są kontrolowane przez człowieka - ważne w jakim celu. I tu znowu powracamy do wartości.

Awatar użytkownika
WF
local
Posty: 73
Rejestracja: śr paź 08, 2003 9:03 am
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: WF » pt kwie 30, 2004 10:11 am

Wolny rynek to bankructwo świadomości.
Nie bankructwo, tylko samoograniczenie, czyli powstrzymanie się od uzurpacji, która zawsze kończy sie totalitaryzmem.
Zreszta czegoś takiego w zasadzie nie ma.
Równie dobrze można powiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak demokracja.
Jednak siły egoizmu kontrolujące media, nie chca dopuścić do ekspresji wartości ewangelicznych.
Zauważ, że te "siły" to centralny rząd.
WF

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] i 0 gości