Co polscy żołnierze robią w Iraku

polski udział w konflikcie zbrojnym w Iraku
  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

Co polscy żołnierze robią w Iraku

Post autor: zbyszek » sob lis 29, 2003 2:02 pm

Tygodnik Powszechny" Nr 47, 23 listopada 2003

W Babilonie nie ma wojny

Janina Ochojska z Al Hillah (Irak)

Wed?ug paŸdziernikowego sonda?u CBOS 57 proc. badanych nie popiera polskiej obecnoœci militarnej w Iraku, wed?ug przeprowadzanych w tym samym miesi?cu bada? GFK Polonia tylko 48 proc. chce wesprze? finansowo pomoc dla tego kraju. Wygl?da wi?c na to, ?e wi?kszoœ? Polaków chcia?aby wycofa? naszych z Iraku i da? sobie spokój. Mówi si?, ?e powinniœmy uszanowa? demokracj? i wys?ucha? g?osu wi?kszoœci...

Trzeba jednak mie? œwiadomoœ?, ?e badania te opieraj? si? na bardzo sk?pej wiedzy o tym, co naprawd? dzieje si? nad Tygrysem i Eufratem. Wszystko, co wiemy o Iraku, wiemy z mediów, które koncentruj? si? przede wszystkim na incydentalnych wydarzeniach, jak zamachy czy wpadki wojska (usuni?cie polskich ?o?nierzy za pija?stwo). Irak kojarzy si? z terroryzmem, krwawymi ofiarami, codziennym zagro?eniem utraty ?ycia. O polskiej obecnoœci militarnej mówi si? w kategoriach okupacji i wojny. Trudno si? dziwi?, ?e nie chcemy nadmiernie pomaga?.

Gdyby Polacy wiedzieli wi?cej o tym, czym przede wszystkim zajmuj? si? polskie si?y stabilizacyjne w Iraku - a zajmuj? si? szkoleniem irackich policjantów, rozpoznawaniem potrzeb szpitali, szkó?, rolnictwa, organizowaniem pomocy, patrolowaniem ulic i zapobieganiem przest?pczoœci... Gdyby media wi?cej mówi?y o trudnej sytuacji Irakijczyków, którzy potrzebuj? pomocy w odbudowie i przekszta?ceniu ca?ego systemu edukacyjnego, o braku dost?pu do wody, pr?du, deficycie leków i opieki medycznej, o dzieciach, które poza wojn? i re?imem niczego nie widzia?y, o biedzie nieporównywalnej z nasz?... s?dz?, ?e wyniki bada? mog?yby by? nieco inne. Bo czy ktoœ napisa? o tym, ?e od czasu, kiedy Polacy przej?li stref?, w Al Hillah pojawi? si? pr?d (wy??czany tylko noc? na trzy-cztery godziny), ?e nie ma k?opotów z zaopatrzeniem w paliwo i ?e dzi?ki temu ludziom ?atwiej si? ?yje?

*

Codzienno?? ulicy w Al Hillah (pó?milionowego miasta) to nie zamachy i terrory?ci. Na drogach panuje nieustanny ruch: samochody osobowe, ci??arówki, osio?ki, wózki ci?gni?te przez dzieci; s?ycha? klaksony i gwizdki policjantów. Rano i po po?udniu na ulicach przewa?aj? uczniowie (szko?y pracuj? na dwie zmiany, bo nie wszystkie budynki zosta?y odbudowane): grupki rozgadanych dziewcz?t w bia?ych bluzkach i czarnych sukienkach, z chustami na g?owie i z ksi??kami w r?kach, rozkrzyczani ch?opcy, biegn?cy i wymachuj?cy tornistrami. Wzd?u? ulic ci?gn? si? stragany z winogronami, bananami, owocami granatu, czynne do pó?nego wieczora. Funkcjonuj? sklepy z najró?niejszymi towarami, a przed nimi stoj? sprzedawcy i namawiaj? do wej?cia. Teraz, w czasie Ramadanu, niestety zamkni?te s? liczne knajpki i kawiarenki, wi?c nasza ekipa (troje Polaków, którzy pracuj? w Al Hillah) musi chodzi? do sto?ówki polskiej jednostki logistycznej, która znajduje si? blisko biura Polskiej Akcji Humanitarnej. Warto doda?, ?e szanuj?c islamski okres postu, nasi pracownicy, podobnie zreszt? jak ?o?nierze, nie jedz? i nie pij? w miejscach publicznych.

Wsz?dzie wre praca: wida? robotników krz?taj?cych si? przy remontach szkó? i innych budynków u?yteczno?ci publicznej. Zarówno wojsko, jak i nasza organizacja do prac remontowych zatrudnia lokalne firmy, dzi?ki czemu zmniejsza si? bezrobocie. Na ulicach pojawi?y si? ostatnio grupy sprz?taczy, op?acanych przez tymczasowe w?adze.

W szpitalach i przychodniach t?umy ludzi oczekuj?cych na przyj?cie. Leczenie jest trudne, bo brakuje leków, ?rodków jednorazowych, sprz?tu medycznego.

Trudno te? ?yje si? na wsiach. Tutaj dzieci ucz? si? w lepiankach, cz?sto w szkole nie ma krzese? ani ?awek. Nieraz brakuje wody i elektryczno?ci. Na polach wida? ci??ko pracuj?cych ludzi: podlewaj?, zbieraj? banany, daktyle, wybieraj? sól z p?ytkich s?onych rozlewisk.

*

Patrz?c na Irak wierz? w to, ?e ten kraj szybko wyjdzie z kryzysu. Inaczej ni? Afganistan, który nie ma tylu dóbr naturalnych. Ludzie chc? stabilizacji; chc? ?y? normalnie i si? bogaci?, zw?aszcza ?e maj? ku temu mo?liwoœci - jedne z najwi?kszych w œwiecie z?ó? naftowych. Czy nie chcielibyœmy mie? bogatych przyjació?, którzy zachowaj? nas we wdzi?cznej pami?ci z czasów, kiedy potrzebowali pomocy?

Jednym z argumentów przeciwko obecnoœci polskich si? stabilizacyjnych jest zawód, ?e jeszcze nie zrobiliœmy w Iraku ?adnych interesów. Firmy si? ?al?, ?e nie maj? kontraktów, sceptycy pytaj?: no i gdzie te zyski? Ale jak mo?na robi? interesy i zawiera? kontrakty, je?eli nie jest si? na miejscu? Polscy ?o?nierze z Governate Support Team i Civil Military Cooperation (zajmuj?cy si? sprawami cywilnymi i wspó?prac? z ludnoœci?) pytali mnie, dlaczego nikt nie chce przyjecha?. W Al Hillah, i nie tylko tutaj, potrzebne s? np. materia?y budowlane, wyko?czeniowe artyku?y domowe i szkolne, a tak?e œmieciarki i kub?y na œmieci. Ale trzeba tam by?.

Nasza fundacja nie narzeka, ?e nie ma pieni?dzy na pomoc dla Iraku. One s? na miejscu - wystarczy mie? dobre rozpoznanie i przedstawia? projekty partnerom z USAID (agencja rz?du ameryka?skiego, zajmuj?ca si? pomoc? humanitarn?). Remontujemy i wyposa?amy 16 szkó?, 7 centrów m?odzie?owych, klub sportowy, 6 oczyszczalni œcieków i uj?? wodnych (wszystko za ok. 650 tys. USD). Pomagamy przede wszystkim za pieni?dze ameryka?skie, ale ta pomoc jest kojarzona z Polsk?.

Bezpiecze?stwo? Mieszkamy w skromnym domku, w biednej dzielnicy, jeŸdzimy miejscowym, skromnym samochodem, szanujemy ludzi, z którymi pracujemy, do prac remontowych zatrudniamy lokalne firmy i tym samym dajemy prac? wielu ludziom. Jesteœmy im potrzebni, a Irakijczycy potrafi? by? wdzi?czni.

O dzia?alnoœci PAH w Iraku mo?na przeczyta? na stronie www.pah.ngo.pl. Mo?na j? tak?e wesprze? wp?atami na konto BPH PBK o/Warszawa 56 1060 0076 0000 4011 0000 1906 z dopiskiem "Irak".

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

czy sprzeczność ?

Post autor: zbyszek » sob lis 29, 2003 2:29 pm

Byłem przeciwny polskiemu udziałowi, lecz teraz, kiedy polscy żołnierze już tam są, jestem za tym, żeby pozostali i spełnili jak najlepiej swoją pokojową misję. Możliwe, że zastępując Amerykanów w niektórych zadaniach mogą przyczynić się do zmniejszenia konfliktu. Nie widzę niebezpieczeństwa, jakoby polsce żołnierze mieli przyczynić się do zainstalowania jakiegoś wrogiego irakijczykom systemu władzy.

Ciekawe, co inni dawni przeciwnicy polskiego udziału sądzą teraz nt. dalszego pobytu Polaków w Iraku.

Awatar użytkownika
zbyszek
admin
Posty: 540
Rejestracja: ndz lut 02, 2003 1:24 am
Lokalizacja: Warszawa

od Piotrka

Post autor: zbyszek » czw sty 29, 2004 9:40 am

od Piotrka dostałem wczoraj następującą informację:

------------- Piotrek:

NIedawno z Iraku wrocila misja "rozpoznawcza" HFPC,
przytaczam co ciekawsze fragmenty raportu:

"...wydaje się, że na terenie polskiej strefy nie dochodzi do masowego
łamania praw człowieka przez polskich żołnierzy. Większość cudzoziemców z
którymi rozmawialiśmy, uważa że polska armia jest zbyt łagodna - nie
wystarczająco agresywna, co powoduje rozzuchwalanie ewentualnych napastników
i zmniejszenie bezpieczeństwa w strefie działania armii.
(...)
Jak zostaliśmy poinformowani, w przypadku zatrzymanych oskarżonych o
przestępstwa przeciw koalicji stosowana jest Konwencja Genewska w sprawie
jeńców wojennych. Konwencja ta przewiduje przekazywanie informacji o
zatrzymanych Czerwonemu Krzyżowi. Ponieważ MCK zamknął swoja misję w Iraku
otrzymanie jakichkolwiek informacji na temat zatrzymanych jest bardzo
trudne. Większość zatrzymanych w "polskiej strefie" przekazywana jest armii
amerykańskiej. W Ministerstwie Sprawiedliwości CPA istnieje aktualna
(podobno) baza danych na temat zatrzymanych. Dostęp do osób administrujących
bazą mają tylko żołnierze i pracownicy cywilni armii polskiej (CIMIC). Nie
istnieje procedura lub "oficer łącznikowy", który odpowiedzialny byłby za
przekazywanie informacji pomiędzy poszukującymi informacji o zatrzymanych
(rodziny, lokalne NGO) a administratorami bazy danych o zatrzymanych.
Informacje takie przekazywane są przez pracowników CIMIC lub GST ad hoc i
wynikają tylko z ich dobrej woli a nie obowiązku.
(...)
o NGosach:
Baza logistyczna tych organizacji bardzo się różni - od umeblowanych i
wyposażonych w komputery dużych biur po właśnie odnawiane, zdewastowane
budynki publiczne bez prądu i wody. Organizacje te bardzo chętnie przyjmują
pomoc od CPA lub firm zakontraktowanych przez USAID (jedna z organizacji
remontuje budynek ze środków swoich członków) - praktycznie jedynym
sponsorem jest więc bezpośrednio czy pośrednio rząd USA, co już w tej chwili
poważnie zagraża niezależności tych organizacji.
(...)
Wszyscy Irakijczycy, z którymi udało nam się rozmawiać deklarowali
zadowolenie z upadku reżimu Saddama Husejna. Za rządu Husejna mężczyźni byli
masowo wcielani do armii walczącej najpierw z Iranem, a następnie podczas
wojny o Kuwejt. Iraccy mężczyźnie swoje wojskowe doświadczenia wspominają
raczej negatywnie. Wypowiedzi na temat zwalczania opozycji politycznej,
braku podstawowych wolności pojawiają się jedynie w wypowiedziach Irackich
elit oraz Irakijczyków, którzy powrócili do Iraku z emigracji na Zachodzie.
Negatywne oceny poprzedniego reżimu wiążą się także z uniemożliwianiem, w
ostatnim okresie rządów Saddama Husejna podróży zagranicznych.
Część naszych rozmówców w nieoficjalnych rozmowach wygłaszała pogląd o
potrzebie wprowadzenia w Iraków rządów silnej ręki sprawowanych przez osobę
o dużym autorytecie i szerokiej władzy. W opinii informatorów taka władza
jest w stanie zapewnić spokój i porządek w Iraku, ukrócić przestępstwa,
kradzieże i zapewnić powrót do normalnego życia.
Mimo krytyki poprzednich rządów Irakijczycy są zmęczeni przedłużającym się
okresem destabilizacji państwa. Narzekają na przerwy w dostawach energii
elektrycznej, źle funkcjonujące służby publiczne, a zwłaszcza służbę zdrowia
i szkolnictwo, problemy z dystrybucją paliwa oraz wciąż bardzo źle
działające telefony. Należy podkreślić, że w ich ocenie, za rządów Saddama
Husejna tego typu problemów nie było.
Irakijczycy za przedłużającą się destabilizację kraju obwiniają siły
międzynarodowe, a zwłaszcza Amerykanów. Wydaje się, że w społeczeństwie
Irackim panują nastroje antyamerykańskie zaszczepione jeszcze poprzez
poprzedni system polityczny.
Wydaje się, że nastroje w stosunku do obecności międzynarodowej w Iraku
radykalizują się nawet pośród przychylnych początkowo Szyitów. Dalszy rozwój
postaw społecznych w tym kierunku może grozić wspieraniem przez zwykłych
ludzi,  ekstremistycznych osób/instytucji stosujących w Iraku terror
(prawdopodobnie w większości wywodzących się dzisiaj z zza granicy). W tej
chwili zamachy bombowe są przez Irakijczyków powszechnie potępiane.

weteran LWP

Post autor: weteran LWP » pt lut 06, 2004 4:43 am

Nie zgadzam sie z ocena P. Zbyszka. Nie wolno przylaczac sie do jakiejkolwiek pomocy w odbudowie Iraku. Dlaczego?

To USA zniszczyly , przez naloty dywanowe ten kraj i to USA ma pokryc koszty naprawy a nie inne kraje. Przylaczajac sie do tej krucjaty, legalizujemy zbrodnicze zapedy USA w stosunku do Iraku i w przyszlosci do innych panstw ktore zostana zaatakowane. Prosze zrozumiec ze wojna iracka pochlonela tysiace ofiar inne tysiace zginely z rak amerykanskich albo za przyzwoleniem amerykanow. To sa zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkosci. Pozwolajac USA na tego rodzaju krucjaty spowodujemy ze powstanie nam IV RZESZA w Waszyngtonie. Zbrodnia jest zbrodnia i nie mozna jej usprawiedliwiac pobudkami wyzszymi. Czy USA ma monopol na wyzsze racje?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CommonCrawl [Bot] i 0 gości